Infiniti FX30d
2013-04-03 09:16
Przeczytaj także: Suzuki Grand Vitara 2.4 Elegance
KaroseriaSlogan reklamowy Infiniti brzmi: „Moc bez wdzięku jest niczym”. Oj, prawda. Ten samochód, typowy SUV z najwyższej półki wygląda majestatycznie i dostojne. Z drugiej strony trudno mu odmówić gracji i elegancji. Potężny przód, z groźnie wyglądającym grillem budzi zaufanie. Auta, które wygląda tak majestatycznie, nic nie może powstrzymać.
W ubiegłym roku Infiniti FX przeszło delikatny, ale stanowczy lifting. Na pierwszy ogień poszedł przód. Teraz wygląda jeszcze dostojniej i groźniej. Zadziorności dodają autu charakterystyczne reflektory oraz mocne przetłoczenia na długiej masce. Lekkość i sportowy charakter podkreśla opadająca dość stanowczo linia dachu, spojler umieszczony nad tylną szybą oraz wydechy sterczące niczym działka pod tylnym zderzakiem. Całości dopełniają 21-calowe obręcze ze stopów lekkich. W sumie, może i nic odkrywczego, ale robi wrażenie.
fot. mat. prasowe
Infiniti FX30d - przód
Zadziorności dodają autu charakterystyczne reflektory oraz mocne przetłoczenia na długiej masce. Lekkość i sportowy charakter podkreśla opadająca dość stanowczo linia dachu, spojler umieszczony nad tylną szybą oraz wydechy sterczące niczym działka pod tylnym zderzakiem.
Wnętrze
Wnętrze godne imponującego wyglądu zewnętrznego. I nie chodzi tu przepastny kokpit, bo taki nie jest, czy materiały, z których ową kabinę poskładano. Wszak w autach z segmentu Premium albo wyżej, luksus to standard. Tu, najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Wszak to ono zadecyduje, czy zblazowany bogacz swój zasobny portfel odchudzi na tę konkretną markę. A pierwsze wrażenie w przypadku Infiniti jest piorunujące. Nawet ja, fanatyk aut ze znaczkiem BMW muszę przyznać, że wnętrze FX30d pod wieloma względami wygląda lepiej niż to z X6. I nie chodzi o to, czy do wykończenia użyto bardziej miękkiej skóry czy bardziej drewnianego drewna, tylko o koncept, według którego to wnętrze urządzono. I trzeba przyznać, że koncept japoński był bardziej finezyjny od bawarskiego.
Za to podobnie jak w „bawarce” stylistyczny koncept nieco pogorszył komfort podróżowania. Na tylnej kanapie oczywiście. Linia dachu Infiniti FX30d schodzi dość ostro ku tyłowi, co wygląda to doskonale, ale wysokie osoby mogą już nie mieć miejsca nad głową albo zgoła… na głowę.
Technika
Infiniti bardzo długo „bało się” silników Diesla niczym diabeł święconej wody. Kiedy już zdecydowali się na trzylitrowa „fałszóstkę” z wtryskiem bezpośrednim, efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Okazało się, że auta nic nie straciły na prestiżu a zyskały na ekonomice. Pod maskę FX-a trafił więc prawie 240-konny „klekot” zapewniający temu mastodontowi niezłe przyspieszenie i osiągi, jakich po autach Infiniti należy się spodziewać. No jasne, trudno będzie FX-owi 30d konkurować wersją 50s, która zapewnia prawie 400 koni, ale już z benzynowym 3,7 litra, dzięki ogromnemu momentowi obrotowemu, jak najbardziej. Wszak 320-konny benzyniak V6 zapewnia 360 Nm ale przy… ponad 5 tysiącach obrotów. Diesel to ponad 550 Nm przy 1750 obrotach. Zapewniam, że wystarczy.
fot. mat. prasowe
Infiniti FX30d - Wnętrze
Wnętrze godne imponującego wyglądu zewnętrznego.

oprac. : Artur Balwisz / NaMasce.pl
Przeczytaj także
Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ
Komentarze (0)