Lexus CT 200h Prestige
2012-10-29 12:22
Przeczytaj także: Mazda 3
Zestaw wskaźników jest unikatowy – nie ma tu obrotomierza. Dlaczego? Otóż, mamy do czynienia z hybrydą. Ale o tym za chwilę. Przednie fotele mają odpowiednią wielkość i spory zakres regulacji. Nie można również narzekać na brak podparcia bocznego, czy twardość siedziska – wszystko jest tak, jak ma być. Na tylnej kanapie najwygodniej będzie dwójce, ponieważ środkowe miejsce jest dosyć wąskie. Dobry kąt nachylenia oparcia sprawia, że nawet dalekie podróże nie powinny być w żaden sposób męczące dla podróżnych z tyłu. Pod podłogą bagażnika umieszczono baterie, dlatego można przypuszczać, że w Lexusie ciężko będzie się zmieścić z wielkimi walizkami. Nic bardziej mylnego. Przestrzeń załadunkowa pozwala na przewiezienie 375 litrów bagażu, dzięki czemu praktyczność samochodu pozostaje na dobrym poziomie.
fot. mat. prasowe
Lexus CT 200h Prestige - kokpit
Kokpit auta ma nietuzinkową formę.
Technika
Jak już wspomniałem, testowany Lexus może pochwalić się napędem hybrydowym. Silnik spalinowy o pojemności 1,8 litra i mocy 98 KM zintegrowano z jednostką elektryczną generującą 82 KM. Maksymalna moc wynikająca ze współpracy obu motorów wynosi jednak 136 KM. Niby nie dużo, aczkolwiek w aucie tych gabarytów wystarcza. Cały zestaw połączono z bezstopniową skrzynią manualną. Z doświadczenia wiem, że te konstrukcje bywają irytujące, ale w Lexusie to rozwiązanie sprawdza się bardzo dobrze. Oczywiście cała siła napędowa przenoszona jest na koła przednie. Pierwszą setkę auto osiąga po 10,3 sekundy, a wskazówka prędkościomierza przestaje „biec” do przodu po osiągnięciu 180 km/h. W naszych warunkach te wyniki są zadowalające. Należy wspomnieć, że masa własna auta (ze względu na technologię hybrydową) wynosi ponad 1400 kg. W tym przypadku ważnym aspektem jest ekologiczny charakter auta – emisja CO2 to jedyne 94 g/km. To idzie w parze z ekonomią. Producent obiecuje średnie spalanie na poziomie 4,1 litra. Co ciekawe, w trasie i w mieście Lexus ma bardzo podobny apetyt. W moich rękach udało się osiągnąć 5 litrów w cyklu mieszanym. Dodam, iż poruszałem się przede wszystkim po zatłoczonych ulicach Warszawy, czyli rezultat należy uznać za bardzo dobry.
fot. mat. prasowe
Lexus CT 200h Prestige - kokpit, zdjęcie nr 2
Konsola centralna na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana.
W praktyce
Po naciśnięciu przycisku „Power”, samochód nawet nie drgnie. Jazda tym modelem przypomina poruszanie się w pewnej „izolatce”, dzięki której otaczające nas środowisko przestaje być słyszalne. Taki efekt pozostaje nawet po uruchomieniu się silnika spalinowego. Kultura pracy i idealne wyciszenie zasługują na najwyższe oceny. Podczas jazd testowych CT200h złapał jeszcze jednego ważnego plusa – dobrą zwrotność. Tak naprawdę manewrowanie tym modelem nie sprawia żadnych kłopotów. W trasie samochód spisuje się równie dobrze. Brakuje tylko dodatkowych „koni” podczas wyprzedzania większych pojazdów na krótkim odcinku. Ten Lexus nie jest jednak sportowcem, więc wybitnych osiągów oczekiwać od niego nie należy. Układ kierowniczy pracuje bardzo przyzwoicie i nie można mieć zastrzeżeń do jego pracy. Zawieszenie zestrojono w taki sposób, aby najlepiej sprawdzało się na gładkim asfalcie. Niestety, Polska to kraj związany z dziurami drogowymi jak Szwajcaria z zegarkami, dlatego też głębsze nierówności bywają delikatnie odczuwalne w kabinie. Mimo to, komfort podróżowania jest zadowalający. Podczas gwałtownej zmiany toru jazdy, japoński kompakt zachowuje stabilność, pozostawiając nadwozie w odpowiedniej pozycji – brawa dla inżynierów, którzy umieli połączyć hybrydową, ciężką technologię z dobrymi właściwościami jezdnymi.
Przeczytaj także:
Peugeot 308 1.5 BlueHDi EAT8 GT, czyli wysoka jakość i oszczędność

oprac. : Wojciech Krzemiński / Auto-strefa.pl
Więcej na ten temat:
Lexus, Lexus CT 200h Prestige, testy samochodów, testy aut, samochody, samochody kompaktowe
Przeczytaj także
Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ
Komentarze (0)