Volvo V60 T6 eAWD budzi emocje
2025-04-03 00:15
Przeczytaj także: Volvo V60 Cross Country B4 AWD
Trzy dekady temu można było odnieść wrażenie, że takie wersje nadwoziowe były rysowane od linijki - a już na pewno w Szwecji. Naprawdę trudno byłoby wskazać samochody o bardziej regularnych kubaturach wnętrz. Czasy są jednak inne, podobnie jak potrzeby kierowców. Volvo V60 T6 eAWD nie zapomina o swoich korzeniach, acz kłania się nisko przed współczesnymi nabywcami. I robi to dobrze.Karoseria
Ta linia jest znana od lat - dokładnie siedmiu. Prezentowany model ma już duże doświadczenie, co podkreśla jego debiut, który nastąpił w 2018 roku. Od tego momentu, liczba jego konkurentów spadła zamiast wzrosnąć. Dlaczego? Niektórzy producenci rezygnują z konserwatywnych sylwetek na rzecz SUV-ów i crossoverów. Czy słusznie? Jako zwolennik dywersyfikacji muszę powiedzieć, że nie, choć trzeba liczyć się także z malejącym popytem. Krotko mówiąc, Excel musi się zgadzać.
fot. mat. prasowe
Volvo V60 T6 eAWD - z tyłu
Lampy zachodzą i na słupki, i klapę bagażnika. Fajnie, że szyba została wyraźnie pochylona.
Linia tego auta ma w sobie odrobinę dynamiki, co jest zasługą lekko opadającego dachu, zwężających się przeszkleń i wyraźnie zaznaczonych przetłoczeń. Do tego dochodzą naprawdę ładne, pięcioramienne felgi aluminiowe. Kontrastują z głębokim, ciemnoniebieskim lakierem.
Pas przedni opiera się próbie czasu i wciąż wygląda bardzo korzystnie. Reflektory z motywem młota Thora pozostają najbardziej charakterystycznymi elementami. Pomiędzy nimi wkomponowano szeroki grill z pionowymi żebrami i logo producenta.
Tył też ma swój indywidualny sznyt. Lampy zachodzą i na słupki, i klapę bagażnika. Fajnie, że szyba została wyraźnie pochylona, bo dzięki temu nie ma mowy o stylistycznej ociężałości. Byłoby jeszcze fajniej, gdyby gdzieś udało się uwydatnić końcówki wydechu. To jednak szczegół.
fot. mat. prasowe
Volvo V60 T6 eAWD - deska rozdzielcza
Rolę centrum dowodzenia pełni dotykowy ekran multimedialny, który wkomponowano w konsolę środkową, co wygląda bardzo spójnie.
Wnętrze
W tej kabinie można poczuć się, jak w dobrym salonie. I nie chodzi jedynie o projekt kokpitu czy jakość materiałów. Uwagę zwraca także wykończenie, którego czerń przełamuje brązowa skóra oraz dekory z ciemnego drewna. Taka konfiguracja wydaje się najelegantsza i najbardziej adekwatna w tym modelu.
Jeśli już o materiałach mowa, to śpieszę zaznaczyć, że mają wysoką jakość - także w miejscach, do których ręka często nie sięga. Fajnie, że nawet panele drzwiowe mają fakturę przyjemną w dotyku. Producent zadbał także o atrakcyjne detale, czego podkreśleniami są osłony głośników, kryształowa gałka automatu i dysze nawiewu.
Rolę centrum dowodzenia pełni dotykowy ekran multimedialny, który wkomponowano w konsolę środkową, co wygląda bardzo spójnie. Został zamontowany pionowo i po ostatniej aktualizacji dysponuje funkcjami Google. Jego obsługa jest już nieco mniej przyjazna, niż wcześniej, ale zakres rozwiązań został zwiększony - coś za coś.
fot. mat. prasowe
Volvo V60 T6 eAWD - fotele
Fotele dobrze wyglądają i tak też podpierają.
Zegary osadzono na dużym wyświetlaczu, który ma wysoką rozdzielczość. Wyświetlany motyw jest czytelny, ale brakuje alternatyw. Można wyświetlać mapę lub nie - i to by było na tyle. Przydałoby się stałe zestawienie wskazań komputera pokładowego, ale do innych wartości przyczepiać się nie sposób.
Kierownica ma dużą średnicę, a jej wieniec dobrze leży w dłoniach. Najważniejsze, że przyciski umieszczone na ramionach pozostały fizyczne. Ich dotykowe odpowiedniki może i lepiej wyglądają, ale nie są równie wygodne w obsłudze. Koniec, kropka.
fot. mat. prasowe
Volvo V60 T6 eAWD - profil
Linia tego auta ma w sobie odrobinę dynamiki, co jest zasługą lekko opadającego dachu, zwężających się przeszkleń i wyraźnie zaznaczonych przetłoczeń.
Jeżeli chodzi o praktyczność, to w obu rzędach można liczyć na spore kieszenie, schowki, wnęki, podłokietniki czy uchwyty na butelki. Do tego dochodzą dodatkowe gniazda USB-C. Krótko mówiąc, kabina odpowiadająca pełnoprawnemu kombi.
Fotele dobrze wyglądają i tak też podpierają. Nie mają jednak sportowych konotacji. To duże siedzenia z szerokim zakresem regulacji i odpowiednią miękkością, która sprzyja podróżowaniu na dłuższych dystansach. Szkoda tylko, że zagłówków nie można regulować.
W drugim rzędzie jest wystarczająco przestrzeni dla dwóch dorosłych pasażerów. Ten trzeci też się zmieści, choć musi liczyć się z wysokim tunelem między stopami i brakiem wyprofilowania siedziska. Kąt pochylenia oparcia jest odpowiedni. Miejsca nad głowami nie brakuje.
fot. mat. prasowe
Volvo V60 T6 eAWD - z przodu
Pas przedni opiera się próbie czasu i wciąż wygląda bardzo korzystnie.
Bagażnik Volvo V60 T5 eAWD wygląda na płaski i rzeczywiście nie urzeka głębokością. Jest to spowodowane ukryciem części technologii napędowej. Mimo tego, oddaje do dyspozycji 481 litrów, co wystarczy na wakacyjny bagaż dla czterech dorosłych osób.
Kufer to nie tylko pojemność. Bardzo ważne są praktyczne rozwiązania, których na szczęście nie brakuje. W podłodze umieszczono mocowania i solidną przegrodę. Przy lewej burcie jest dodatkowy schowek, a na obu - wygodne haczyki. Do tego, roleta otwiera się wraz z otwieraniem klapy bagażnika.
Technologia
Volvo V60 T6 eAWD to hybryda plug-in - i to mocna. Pod długą maską mieszka dwulitrowy, doładowany silnik benzynowy, który został uzupełniony jednostką elektryczną. Jak podaje producent, potencjał systemowy tego układu to 350 koni mechanicznych i 659 niutonometrów.
Szwedzkie kombi dysponuje także ośmiobiegowym automatem. Potencjał trafia oczywiście na obie osie. Podane wartości są potężne, ale trzeba liczyć się z masą własną wynoszącą 2075 kilogramów. To dużo, jak na samochód reprezentujący segment D.
fot. mat. prasowe
Volvo V60 T6 eAWD - przód
Reflektory z motywem młota Thora pozostają najbardziej charakterystycznymi elementami. Pomiędzy nimi wkomponowano szeroki grill z pionowymi żebrami i logo producenta.
Mimo tego, osiągi są bardziej, niż bardzo dobrze. Volvo V60 T6 eAWD przyspiesza do 100 km/h w zaledwie 5,4 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 180 km/h, co oczywiście wiąże się z zastosowaniem elektrycznego ogranicznika - dla bezpieczeństwa, które akurat w tej marce traktowane jest zawsze najpoważniej.
Ważnym elementem całego układu jest bateria trakcyjna. Zgodnie z normami WLTP, umożliwia pokonanie 92 kilometrów. W teście udało mi się uzyskać 81 kilometrów, ale muszę uczciwie przyznać, że połowa dystansu była pokonana drogą ekspresową, a temperatura oscylowała w granicach 0 stopni Celsjusza. Można więc założyć, że podane wartości można osiągnąć bez większych problemów.
Po rozładowaniu, prym wiedzie silnik spalinowy, choć to nie oznacza całkowitego uśpienia elektryczności. System przechodzi w tryb samoładujący, dlatego jednostka na prąd aktywuje się na krótszych dystansach, co zmniejsza zużycie paliwa. W takich okolicznościach trzeba liczyć się z apetytem wynoszącym od 8 do 10 litrów.
fot. mat. prasowe
Volvo V60 T6 eAWD - tył
Bagażnik Volvo V60 T5 eAWD wygląda na płaski i rzeczywiście nie urzeka głębokością.
Wrażenia z jazdy
Niektórzy mogą pomyśleć, że Volvo V60 T6 eAWD ma taki potencjał, iż może uchodzić za auto usportowione - nic bardziej mylnego. Pomimo dużej mocy, ten samochód pozostaje wakacyjną oazą. Fakt, potrafi błyskawicznie przyspieszać, ale emanuje takim spokojem, że jego moc służy głównie do dynamicznego wyprzedzania, bez względu na okoliczności.
Napęd jest dopracowany i utrzymuje płynność. Skrzynia potrafi przypomnieć o swoim istnieniu tylko podczas redukcji i też nie zawsze. Widać, że celem było uzyskanie wysokiego komfortu jazdy i dużej wydajności. Osiągi są więc swego rodzaju efektem ubocznym - fakt, przydatnym, ale jednak nie tym, który uchodzi za najważniejszy.
Układ jezdny nadąża za całą resztą, ale jego charakterystyka jest taka sama, jak pozostałe elementy tego modelu. Dynamiczna jazda po krętych drogach jest możliwa, tyle że będąc za kierownicą nie chcesz tego robić. Wolisz kontemplować tę czynność, ciesząc się z zupełnie innych aspektów, co nie zmienia faktu, że to naprawdę żwawe i stosunkowo zwinne kombi.
Jak przystało na Volvo, V60 zostało naszpikowane najnowszymi systemami bezpieczeństwa. Część z nich jest narzucana przez Unię Europejską i wymaga każdorazowej dezaktywacji, jeśli użytkownik woli sam odpowiadać za jazdę. O inwazyjnym działaniu można mówić jednak tylko w kontekście asystenta unikania kolizji podczas cofania. Nie odróżnia źdźbła trawy od kwietnika, co może spowodować natychmiastowe, stresujące zatrzymanie bez woli kierowcy. Na szczęście wystarczy wrzucić wsteczny, by na ekranie pojawił się przycisk od dezaktywacji tego rozwiązania.
Okiem przedsiębiorcy
Podstawowa konfiguracja tego modelu to wydatek 196 900 złotych. Za tę kwotę można kupić wariant B4, czyli miękką hybrydę opartą na dwulitrowym silniku benzynowym o mocy 197 koni mechanicznych wspartym siedmiobiegowym automatem. Wyżej w ofercie są już tylko napędy plug-in.
I pierwszym z nich jest właśnie 350-konne Volvo V60 T6 eAWD za 244 900 złotych. To dużo drożej, ale pamiętajmy, że wersja PHEV to najbardziej zaawansowana z hybryd, która może pokonać duży dystans w trybie elektrycznym. I tak też jest w tym przypadku.
Na szczycie oferty znajdziemy jeszcze mocniejsze, 455-konne wydanie, czyli T8 eAWD. Różnica w mocy jest duża, ale w cenie także - wartość wyjściowa to 280 900 złotych. Zasięg w trybie „zero-emisyjnym” jest dokładnie taki sam.
Czy warto kupować szwedzkie kombi w takim wydaniu? Jeśli celem jest częsta jazda na krótkich dystansach, a użytkownik ma do dyspozycji tanie lub darmowe źródło ładowania, to zdecydowanie tak. W innych przypadkach wystarczy nabyć wspomnianą, miękką hybrydę.
V60, bez warunku na rodzaj napędu, pozostaje bardzo udanym, eleganckim i praktycznym samochodem, które wyróżnia się jakością oraz indywidualnym stylem. Nawet po latach nie odstaje od konkurencji (w niektórych kategoriach wciąż przewodząc), co najlepiej świadczy o jego dopracowaniu.

oprac. : Wojciech Krzemiński / NaMasce.pl
Przeczytaj także
Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ
Komentarze (0)