Opel Crossland X 1.2 Turbo - miejski crossfit
2018-06-28 09:29
Przeczytaj także: Opel Crossland X 1.5D - poprawny crossover z problemami
Mocno mrużąc oczy można zobaczyć małe podobieństwo między samochodem znad Loary oraz tej reklamowanej przez Jurgena Kloppa. Nasz testowy egzemplarz posiadał też bardzo francuski (znany choćby z Renault) i rzucający się w oczy kolor lakieru. Pomarańcz ładnie komponował się z bryłą samochodu, chociaż łatwo zbierał kurz oraz wszystkie owady z okolicy.Ogólnie Crossland X to mniejsza kopia Grandlanda X, chociaż znajdziemy kilka różnic. Największą znajdziemy patrząc na profil samochodu – słupek C oraz chromowana listwa bardziej przypomina małego Adama niż większego brata. Mamy tutaj też więcej plastikowych osłon na dole nadwozia.
Przód samochodu to jednak znany z nowych Opli grill z dużym znaczkiem oraz reflektory z ostro zagiętymi światłami dziennymi. Są one LEDowe, ale nie świecą tak dobrze jak reflektory w Insignii. Z tyłu auta może zaciekawić nas napis Turbo, który zdradza jaki motor znajdziemy pod maską.
fot. mat. prasowe
Opel Crossland X 1.2 Turbo - z tyłu
Z tyłu auta może zaciekawić nas napis Turbo, który zdradza jaki motor znajdziemy pod maską.
Dokładnie to jednostka trzycylindrowa z turbosprężarką oraz oszałamiającą pojemnością 1,2 litra. Całość generuje 130 KM i 230 NM, co powinno być w teorii wystarczającą wartością. I w rzeczywistości tak można to określić – osiągi są wystarczające, a jazda może być nawet dynamiczna. W końcu 9,3 sekundy do setki i 200 km/h prędkości maksymalnej to nie przelewki. Szybkie prowadzenie wymaga jednak mocnego gazowania (wówczas w aucie jest dość głośno i nieprzyjemnie) oraz sporej pracy 6-biegowego manuala.
fot. mat. prasowe
Opel Crossland X 1.2 Turbo - z boku
Crossland X to mniejsza kopia Grandlanda X, chociaż znajdziemy kilka różnic. Największą patrząc na profil samochodu – słupek C oraz chromowana listwa bardziej przypomina małego Adama niż większego brata.
Tak więc w miejskiej jeździe samochód na pewno sobie poradzi, a dzięki czujnikom parkowania z kamerą cofania i tej 360-stopniowej poruszanie się w ciasnych parkingach i uliczkach nie stanowi problemu. Gorzej przy jeździe powyżej 120 km/h. Wówczas auto podatne jest na boczne podmuchy wiatrów, a dość przewspomagany układ kierowniczy nie jest do końca precyzyjny. To powoduje, że kierowca Opla Crosslanda X może mieć czasem problemy z odbieraniem sygnałów spod przednich kół.
fot. mat. prasowe
Opel Crossland X 1.2 Turbo - tył
Kształt bagażnika jest bardzo foremny, a haczyki ułatwią przewożenie toreb z zakupami.
Za dużo wieści pasażerowie otrzymują jednak od strony zawieszenia. Nastawy są raczej twarde i samochód mocno myszkuje na większych nierównościach. Trzeba się do tego przyzwyczaić, ponieważ polskie drogi są jakie są. Oprócz niezbyt komfortowego podróżowania zawias może również dać się odczuć w naszych uszach.
Wróćmy jednak do zalet Opla Crosslanda X. Mimo, że silnik jest małolitrażowy i zgadza się z ideą downsizingu to można nim w miarę ekonomicznie jeździć. W trasie samochód spala około 6 litrów, a po mieście wynik wzrasta do 7-8. Niestety mały bak wymaga częstego tankowania, ale nawet zalanie go do pełna nie powoduje wielkich strat w portfelu.
fot. mat. prasowe
Opel Crossland X 1.2 Turbo - wnętrze
Centrum wnętrza zajmował system infomedialny, przejęty wprost z francuskiej marki.
Jeśli chodzi o wnętrze Opla mam do niego parę uwag, ale też pochwał. Po pierwsze przestrzeń w aucie jest dosyć ograniczona na tylnej kanapie. Wysokim osobom braknie miejsca na nogi. Z przodu jednak znalazły się bardzo wygodne fotele z podgrzewaniem oraz sporą możliwością regulacji, dzięki czemu łatwo znaleźć odpowiednia pozycję. Problemem jest tylko podłokietnik, który jest skórzany, ale nie można go odpowiednio ustawić.
Podobnie jest z bagażnikiem, który ma 410 litrów, ale przez podwójną podłogę i wysoki próg załadunkowy trochę pojemności tracimy, więc tak naprawdę tych litrów jest około 300. Na szczęście kształt bagażnika jest bardzo foremny, a haczyki ułatwią przewożenie toreb z zakupami.
fot. mat. prasowe
Opel Crossland X 1.2 Turbo - kierownica
Dość przewspomagany układ kierowniczy nie jest do końca precyzyjny.
Jeśli chodzi o spasowanie i materiały, to we wnętrzu Crosslanda X jest dość ciemno i twardawo. Na szczęście nawet po 30 tysiącach kilometrów przebiegu środek wyglądał na niezniszczony i nie skrzypiał. Trochę wdzięku nadawała tapicerka z pomarańczową nicią – takie nawiązanie do lakieru auta.
fot. mat. prasowe
Opel Crossland X 1.2 Turbo - przód
Opla Crosslanda X można kupić już za 60 tysięcy złotych.
Centrum wnętrza zajmował system infomedialny, przejęty wprost z francuskiej marki. Wygląda on bardzo ładnie i czytelnie, ale niestety jego działanie nie zawsze jest precyzyjne. Czasem się zatnie lub rozłączy połączenie Bluetooth z telefonem. Uwag nie mam do nawigacji, która była przejrzysta i płynnie działająca. Niestety w Crosslandzie również nie znalazłem klawisza od zmiany kierunków nawiewu klimatyzacji.
fot. mat. prasowe
Opel Crossland X 1.2 Turbo - ekran
System infomedialny wygląda bardzo ładnie i czytelnie, ale niestety jego działanie nie zawsze jest precyzyjne.
To jednak detale, które nie powinny wpływać na ocenę całokształtu, ponieważ Opel Crossland X może się w gąszczu miasta wyróżniać i spełniać powierzone mu zadania. Poza miastem ta jednostka silnikowa dostaje małej zadyszki, więc naprawdę polecałbym odmiany wysokoprężne, ponieważ oplowskie CDTI „dają radę”.
fot. mat. prasowe
Opel Crossland X 1.2 Turbo - z przodu
Przód samochodu to znany z nowych Opli grill z dużym znaczkiem oraz reflektory z ostro zagiętymi światłami dziennymi.
Biorąc pod uwagę cenniki tego producenta jest bardziej atrakcyjnie niż w Peugeocie. Opla Crosslanda X można kupić już za 60 tysięcy złotych. Nasz egzemplarz z mocniejszym silnikiem i wyższym wyposażeniem kosztuje aż 100 000 złotych, a to już kwota graniczna za miejski samochód. Fakt, że dodatki u tego producenta kosztują sporo, ale z niewielu rzeczy w naszym egzemplarzu bym zrezygnował.
Podsumowując i porównując Crosslanda X do ostatnio testowanego Grandlanda X stwierdzam, że większy brat bardziej mi się podobał. Głównie to chyba zaleta wysokoprężnego silnika oraz większych gabarytów. Mniejszy Opel prowadzi się mniej pewnie i do tego wygląda trochę mniej proporcjonalnie. Na szczęście gama tego producenta jest na tyle szeroka, że można wybrać jeszcze inne modele.

oprac. : Konrad Stopa / Motoryzacyjnie Pod Prąd
Przeczytaj także
Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ
Komentarze (0)