Skoda Fabia Monte Carlo nie jest sportowcem
2016-04-19 09:28
Przeczytaj także: Skoda Fabia Monte Carlo - zachodząca gwiazda
Z czym kojarzy Wam się Monte Carlo? Mnie głównie z rajdem samochodowym, który rozgrywany jest, z przerwami na dwie Wojny Światowe, od 1911 roku. Są jednak też tacy, i wcale nie odbieram im racji, których pierwsza myśl o Monte Carlo kieruje w stronę stolicy hazardu, przepychu, blichtru, plaż, na których opalają się milionerzy. Do którego z tych skojarzeń próbuje odnieść się Skoda, nie po raz pierwszy wypuszczając na rynek popularnego mieszczucha w barwach dzielnicy księstwa Monaco i jak jej to wychodzi? Zapraszam na test!Pewnie już nie pamiętacie, że jak testowałem Fabię z podstawowym silnikiem, to bardzo byłem ciekawy jak z tą niezbyt dużą bryłą poradzi sobie 110-konna jednostka, bo ta 60-konna wystarczała jedynie do bardzo spokojnej jazdy. Po drodze, przez parking naszej redakcji przewinęła się też wersja 90-konna, która radziła sobie już naprawdę nieźle (zresztą jeździłem Ibizą z tym silnikiem i również byłem zadowolony). Wreszcie się udało – niedawno miałem okazję przetestować 110-konną Fabię, w której za rozwijanie mocy odpowiedzialny jest czterocylindrowy silnik 1.2 TSI (uwaga, niebawem być może zastąpi go wersja litrowa o tej samej mocy i bez jednego cylindra, która pojawi się na pewno w Octavii, a już dostępna jest np. w Seatach: Leonie i Ibizie).
fot. mat. prasowe
Skoda Fabia Monte Carlo - z boku
Linia małej Skody narysowana jest ostrą i zdecydowaną kreską, i co ważne – wszystko do siebie pasuje.
Z zewnątrz
To, że obecna Fabia może się podobać przestało mnie już dziwić. Samochód ma dość dynamiczną sylwetkę, w dodatku nie jest okrągły, jak większość modeli w tej klasie (i jak poprzednik). Linia małej Skody narysowana jest bowiem ostrą i zdecydowaną kreską, i co ważne – wszystko do siebie pasuje. W wersji Monte Carlo mamy też wiele smaczków; czarne felgi, na które naciągnięto niskoprofilowe opony, spoiler, nakładkę na tylny zderzak, czarny szklany dach, no i oczywiście krwistą czerwień karoserii (chyba najlepszy kolor do Fabii).
fot. mat. prasowe
Skoda Fabia Monte Carlo - z tyłu
Auto ma dość dynamiczną sylwetkę.
Wnętrze
Monte Carlo zobowiązuje. Mamy tu świetnie wyglądające i bardzo wygodne oraz nieźle trzymające w zakrętach fotele, sportową, spłaszczoną u dołu kierownicę przeszytą czerwoną nicią, czerwony tunel środkowy, pas na desce rozdzielczej z plastiku imitującego karbon. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda naprawdę dobrze i co ważne – atmosfera prostoty bardzo do bogatej wersji pasuje.
fot. mat. prasowe
Skoda Fabia Monte Carlo - przód
Testowany egzemplarz startuje od 57 830 zł.
Po kilku godzinach spędzonych w aucie zacząłem jednak dostrzegać, że plastiki, z których wykonano wnętrze niczym nie różnią się od tych, które spotkamy w najuboższych wersjach Fabii. Pod każdym dotykiem jest więc nieprzyjemnie twardo. Do tego stopnia, że psuje to nieco klimat, który designerzy starali się z taką pieczołowitością stworzyć, ale można się do tego przyzwyczaić. Trzeba.
fot. mat. prasowe
Skoda Fabia Monte Carlo - z przodu
W wersji Monte Carlo mamy wiele smaczków: czarne felgi, na które naciągnięto niskoprofilowe opony, spoiler, nakładkę na tylny zderzak, czarny szklany dach, no i oczywiście krwistą czerwień karoserii.

oprac. : Adam Gieras / Motoryzacyjnie Pod Prąd
Przeczytaj także
Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ
Komentarze (0)